Jaka jest różnica miedzy miłością a uzależnieniem?
Człowiek, jako istota rozumna, odczuwa, uczy się, popełnia błędy. Czasami może nam się wydawać ze jest to wszystko bez sensu, pozbawione logiki jednak bardzo dużo sytuacji wydarza się w jakimś określonym celu, pozwala nam stać się innym, lepszym człowiekiem. Uczymy się na poziomie umysłowym, duchowym i emocjonalnym, poprzez sytuacje, które nas dotykają. Uczymy się odróżniać dobro od zła i mimo iż te granice często się zacierają są one dostostosowane dla naszej aktualnej świadomości. Najtrudniej jest zrozumieć połączenie pomiędzy uczuciami, emocjami i myślami, które tak naprawdę wpływają na nasze zachowania i decyzje. W tym tekście, nie biorę pod uwagę mechanizmów, które znajdują się w naszym ciele np. hormony, które również nami kierują, lecz według mnie są bardziej wykonawca niż inicjatorem. Uczucia wywołują emocje, które później zamieniają się w plątaninę myśli, projektując sobie możliwe rozwiązania. Proces ten niestety dzieje się dość nieświadomie, dlatego często podczas mocnych emocji potrafimy się pogubić w zrozumieniu i przezwyciężeniu takich sytuacji. Stany emocjonalne maja wpływ na cale nasze życie, ciało, dusze i sposób myślenia.
Najcudowniejszym uczuciem, jakie kiedykolwiek ludzkość doświadczyła jest zdecydowanie miłość, jest to najcieplejsze i najbardziej pozytywne z uczuć, potrafiące w nas wyzwolić tyle energii i szczęścia ze moglibyśmy przenosić góry. Wtedy nie ma rzeczy niemożliwych, jest to czas magiczny i każdemu życzę, aby chociaż raz w życiu doświadczył takiej prawdziwej miłości. Co to dokładnie jest miłość. Jedni nazywają miłość wytworem własnej wyobraźni, inni instynktem w stosunki do płci przeciwnej. Dla mnie miłość ma różne typy, najbardziej trafnym jest fakt ze jest to uczucie, występujące w nas, do ludzi, zwierząt, przedmiotów bądź sytuacji, które darzymy specjalnymi względami. Miłość dla mnie to partnerstwo, docenienie, współodczuwanie oraz niestety poświecenie i oczekiwania. Dlaczego niestety? Otóż poświęcanie się jest z góry uznające nas, jako osobę, która coś traci. W przypadku dawania i bycia hojnym, różnica jest niewielka, lecz nie podkreśla tego, co tracimy, lecz to, co dajemy. Kochać możemy zawsze i wszystkich, jednak prawdziwa miłość przejawia się, gdy nasze uczucie trafia do drugiej osoby i jest odwzajemnione, czyli miłość drugiej osoby do nas wraca, powodując spełnienie. Kiedy miedzy dwojgiem ludzi występuje miłość (nie zauroczenie), łączy ich ogromna wieź, może się tez zdarzyć że na wielu płaszczyznach. Zakochani mogą odczuwać swoje nastroje, komunikować się bez słów, grać na swoich duszach powodując zrozumienie i zgłębianie szczęścia. Jednak to wszystko wiąże się z oczekiwaniami, chcemy np. więcej czasu spędzać z ukochana sobą, (co jest oczywiste, jednak do pewnego poziomu akceptacji), które na koniec mogą ograniczać i ranić. Tak jak radość nierozłącznie jest powiązana ze smutkiem tak miłość jest powiązana z cierpieniem. Miłość może być oparta o czyste uczucie, może być oparta o pożądanie, fizyczność, dla innych może być dumą z „posiadania” drugiej osoby czy w końcu zapewnieniem instynktu przetrwania, aby nie być samemu. Typów miłości jest dużo, może też być efektem poprzednich żyć, połączeń miedzy duszami, przez los ślepo złączonymi. Nie ma idealnej definicji, dla każdego znaczy coś innego i posiada inny priorytet w życiu człowieka. Zgłębianie miłości i jej zrozumienia jest dla nas ogromna lekcją rozwoju wewnętrznego, uczy nas życia, a jednym z jego nierozłącznych elementów jest przemijalność. Kiedyś myślałem, że miłość i szczęście jak już się je raz znajdzie to one są i już będą z nami do końca. Nic bardziej mylnego z wyjątkiem tego, na co mamy wpływ, czyli na Siebie. Jeżeli kochamy kogoś miłością ogromną, lecz ta osoba od nas się odwraca lub umiera to, jaki mamy wpływ na tą sytuacje? Zycie jest tak skonstruowane, że, co byśmy nie zrobili na koniec i tak czeka nas fizyczna śmierć, metaforyczne odejście, rozstanie, oddanie wszystkiego, na czym nam zależało, co wydawało nam się że należy do nas. Chociaż osoby odchodzą, miłość, która jest w nas nie odejdzie, będzie z nami do końca i dłużej, bo w zależności od jej typu i nasilenia możemy ją zatrzymać w następnych życiach (pamiętajmy jednak o konsekwencjach). Kiedy nauczymy się kochać siebie, być wdzięczni i pełni akceptacji wtedy jesteśmy naprawdę gotowi, aby przekazać ta energie światu. To wtedy możemy kogoś kochać naprawdę, bez ograniczających oczekiwań, być hojnym i dawać wszystko to, co mamy w środku, czyli to, co najlepsze. Taka energia przyciąga, sprawia ze inni staja się lepsi, podążając w kierunku dobra i spełnienia. Jednak utrata wpływu na nasze życie, powoduje powstanie w nas mnóstwa negatywnych uczuć, beznadziejność, żal, złość, niesprawiedliwość oraz apatię. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, lecz idealnie odwzorowuje cytat „Boże daj mi pogodę ducha abym zaakceptował to, czego nie mogę zmienić, odwagę abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość abym potrafił odróżnić jedno od drugiego”. To, co przynosi los przyjmujemy z pokorą, lecz nie oddajemy wpływu na nasze życie losowi. To my tę sytuacje akceptujemy bądź z nią walczymy, świadomie stawiając następne kroki, aby nie ograniczać siebie, w pułapkę próżni nie wpaść. Akceptacja wymaga odrzucenia i uwolnienia wszystkich uczuć i emocji powiązanych ze stratą, pamiętając, że to, co straciliśmy najpierw daliśmy, wiec i tak pochodzi od nas. Oczywiście nie mówimy wtedy o spełnieniu, lecz wejściu w proces zmiany stabilniej, nie tracąc wpływu na swoje życie. Wbrew pozoru, świadomość oraz gotować na zmiany są tutaj kluczem do życia w szczęściu mimo przemijalności i przewrotności zdarzeń.
Świat jest tak skonstruowany, że praktycznie nie posiada żadnych ograniczeń. Co prawda niektórzy uważają ze jest pełnym ograniczeń, lecz pamiętajmy, że wszystkie nakazy i zakazy są wytworem ludzkim. To my sami sobie stawiamy bariery i granice, szufladkując się i metkując, samemu stawiając siebie w jakimś określonym i zgodnym z porządkiem miejscu. Generalnie chodzi o kontrole, której brak często objawia się, jako uzależnienie. Generalnie uzależnienie traktujemy, jako stan zaburzenia zdrowia psychicznego i fizycznego oraz przymusowych zachowań. Efektem uzależnienia jest brak kontroli i wpływu na własne życie, podporządkowując się nienaturalnym pragnieniom. To one nami wtedy kierują, dożąć do ich zaspokojenia każdą droga, często po trupach, głównie ukierunkowana w dół. Uzależnienie można leczyć, lecz najpierw trzeba je zidentyfikować, jest to jedyna droga żeby zacząć walczyć. Tylko poprzez akceptacje sytuacji możemy zacząć szukać pomocy bądź rozwiązań na pokonanie ograniczenia. Sprawa jest o tyle trudna ze dotyka zarówno ciała jak i umysłu. Ciało i rozum dopominają się o zaspokojenie głodu, dlatego walka polega na kilku płaszczyznach. Najskuteczniejsza metoda jest ograniczanie i świadome pozbycie się uzależnienia, kiedy ma na nas najmniejszy wpływ, wymaga to jednak dużej siły wewnętrznej. Oczywiście efekt odstawienie ma ogromny wpływ na zachowanie, dlatego często używa się środków pomocniczych zmniejszających negatywne efekty i ból ciała, oraz nieuzależniające środki uspokajające i wyciszające umysł i lęki. Walka z uzależnieniem jest chyba jedna z najtrudniejszych praktyk ponieważ walczymy z samym sobą, z instynktem, którego nie jesteśmy w stanie kontrolować i to na wielu poziomach egzystencji.
Możemy się tez uzależnić od uczuć i emocji. W przypadku, kiedy miłość jest w pełni uzależniona od drugiej osoby pozwalamy sobie na utratę wpływu na nasze życie. Stajemy się zależni od drugiej osoby, co w efekcie może powodować efekt, podobny jak przy alkoholizmie czy innych uzależnieniach. W takim stanie chcemy ciągle więcej, brak uczucia objawia się ogromnym spadkiem formy, rozdrażnieniem i wielkim strachem ze możemy je stracić, paraliżując i zapominając o Sobie. Wpadamy w pułapkę oczekiwań, złości, awantur odpychając tylko, powodując u partnera poczucie osaczenia, braku wpływu na swoje życie. Czekamy żeby tylko dostać te uczucie, zainteresowanie, choć sami wcale nic nie dajemy. Zapominamy o głównej zasadzie, że żeby coś otrzymać, to najpierw trzeba coś dać, sęk w tym, że aby dawanie było prawdziwe, nie możemy oczekiwać nic w zamian (transakcja wiązana). Żyjąc w stanie ciągłego głodu, zawieszenia, fantazji, nie odróżniamy już, na co mamy wpływ a na co nie, mądrość nie podpowiada nam, co powinniśmy zaakceptować a z czym walczyć. Stajemy się bardzo słabi, apatyczni lub ciągle źli i pełni goryczy. Uzależnienie od miłości, niszczy naszą wrażliwość, wewnętrzne piękno, stajemy się skłonni do niepotrzebnych poświeceń, całkowicie zapominając o swoich pragnieniach, potrzebach. Zabijamy w ten sposób kreatywność, zdolność rozwiazywania problemów, ranimy wszystkich dookoła i jest to najlepsza droga, aby stoczyć się na same dno. Niestety dno tez jest wartością umowną, często uważaną, jako utracenie wszystkiego, na czym nam zależało. Jedni szybko spadają na dno, inni mogą spadać cale życie. Ważne, żeby odnaleźć w sobie jakąś energie, aby uderzyć w te dno i je rzeczywiście odczuć, wyciągnąć lekcje życie zmieniające. Tylko w ten sposób można się od dna odbić. Można tam tez pozostać, lecz równoznaczne jest to z wegetacja i upadkiem wewnętrznym. Uzależnienie od uczuć jest o tyle trudne, ze nie ma na nie lekarstwa, ani kuracji. Nowa miłość wcale nie pomaga, jest ucieczka, zapomnieniem, jeszcze mocniej uzależniającym, tym razem od kogoś innego. Myślę ze ani zapomnienie ani ucieczka nie rozwiążą problemu, tylko trudna droga, czyli zmierzenie się z problemem, rzeczywistością, pozwala nam odejść z czystym sumieniem i spokojem, którego tak szukamy. Wtedy na swoich warunkach możemy odciąć niesprzyjające uczucia czy nawet okoliczności. Chodzi oto, aby iść droga odwagi, nie tchórzostwa. Każde uzależnienie jest powiązane z jakąś emocja, dlatego najpierw trzeba je zrozumieć, przepracować i odpuścić, żeby moc walczyć z efektami, to jest właśnie droga odwagi.
Myślę że różnica między miłością a uzależnieniem od miłości jest bardzo wąska i trudna do zidentyfikowania. W obu przypadkach jesteśmy szczęśliwi przy drugiej osobie, jesteśmy skłonni do poświeceń, chcemy spędzać ze sobą czas, być blisko. Podobnie jest przy negatywnych aspektach obu przypadków, rozstania zawsze bolą tęsknotą przepełnione, kłótnie zawsze ranią. Myślę, że główną różnica jest jednak zrozumienie samej miłość i jej podporzadkowanie w życiu. Miłość ma najpierw pochodzić od nas, ma nas wspierać, a takim testem ostatecznym prawdziwej miłości jest jej odpuszczenie, czyli świadome pozwolenie jej odejść, jeżeli następuje taka potrzeba, jeżeli nie wróci nigdy nie była prawdziwa i nie należała do nas. Nie poświęcamy Siebie zatracając się w bólu i cierpieniu, jest to wtedy uzależnienie i tak tez powinniśmy z tym walczyć. Pamiętajmy o przemijalności, niczego nie mamy na zawsze, lecz tego, co jest w nas w środku nikt nie jest w stanie nam zabrać. W momentach najtrudniejszych nie zapominajmy o cieszeniu się z rzeczy małych, o matce naturze, która zawsze nas przygarnie. Nie zapominajmy tez o przyjaciołach, narzędziach odpuszczania, czasie wyciszenia i podążania ścieżka odwagi. Taki czas jest próba naszego charakteru, tego, kim jesteśmy i kim chcemy być. Na koniec pamiętajmy, mimo iż czasem odczuwamy inaczej, to zawsze chodzi o nas, o mnie. Miłość najpierw trzeba mieć w sobie żeby ja obdarować, podobnie jest z wpływem na swoje życie, to my mamy wybór, to my podejmujemy decyzje i to my odczujemy ich konsekwencje.
Życie bez uczuć i emocji jest puste i bez sensu. Lepiej, choć raz poczuć miłość tak naprawdę, stając w raju przedsionkach, niż cale życie udawać i żyć w ułudzie fantazji.